Fagment mapy samochodowej stanu dróg w Polsce na rok 1939-1940
Kultura

Czy film Wołyń powinien budzić kontrowersje?

Wołyń idylliczna kraina w oczach Polaków, miejsce krzewiące patriotyzm. W świadomości niektórych także istnieje pojęcie krwawych wydarzeń, konfliktu polsko-ukraińskiego. O tym drugim opowiada premierowy film Wołyń.

Przywołane skojarzenia pojawiają się w głowie niemal każdego, mniej liczni potrafią wymienić nieco więcej szczegółów na temat wydarzeń, jakie miały kumulację w lipcu 1943 roku i trwały również później. Podczas tych zbrodni, gdzie mordowano wszystkich ze wsi oraz palono zabudowania, zginęło około 100 tyś Polaków. Nie będę opisywał tu tych zdarzeń, zainteresowanych o rzezi wołyńskiej odsyłam do stron (Wikipedia, Zbrodnia Wołyńska). Podłożem tej zbrodni był nacjonalizm związany z ukraińskim terrorem  OUN-UPA. Wspominany przeze mnie opis to telegraficzny skrót podłoża zbrodni, która stała się podłożem wspomnianego filmu Wołyń, mającego premierę 7 października.

Obejrzany przeze mnie film Wojtka Smarzowskiego rozpoczyna się w lecie 1939 roku. Widzowie spotykają bohaterów na weselu, gdzie ślub bierze polsko-ukraińska para. W wydarzeniu biorą również ich rodziny – dwóch narodowości. W tym miejscu także zaczyna się historia sąsiadów, którzy żyją w zgodzie obok siebie, ale już są widoczne pewne zgrzyty oraz widać nacjonalistyczne podejście, mimo że nic nie wskazuje przyszłych zbrodni. Ten kontekst obrazuje epizodyczna scena w karczmie na początku filmu, która wprowadza emocje jakie były wśród ludzi jacy ówcześnie mieszkali w lecie 1939 roku. To też początek opowieści o przenikaniu się dwóch światów Polskiego z Ukraińskim oraz mieszkających tam również Żydów. Kolejne epizody pokazują losy ludzi, w tym kampanię wrześniową, czas wojny oraz drastyczny konflikt, podczas którego terror OUN-UPA na Polakach zbiera krwawe żniwo. Niezwykle prawdziwie ukazany jest świat wyborów mieszkańców, gdzie mimo niebezpieczeństwa, zagrożenia życia znajdują się jednostki zdolne wszystko zaryzykować, w tym życie, aby pomóc osobie w niebezpieczeństwie. To też historia w której przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie stają się jedynymi mogącymi uratować życie. Po obejrzeniu filmu mogę napisać, że prawdziwie ukazano zawiłości i zażyłości jakie mieli kresowiacy między sobą (tak również, między Polakami a Ukraińcami). Warto jeszcze dodać, bo nie każdy skojarzy, że w ostatniej scenie bramą do względnego bezpieczeństwa jest drewniany most na Bugu. To przejście na Lubelszczyznę, gdzie mieszkało więcej Polaków dając wtedy poczucie bardziej bezpiecznego jutra. Jest to wymowna scena, warta poczekania dwóch i pół godzin filmu…

Myślę, że nie będę się mijał z prawdą, że ten film to swoisty pomnik tamtych wydarzeń pozwalający wyjaśnić podłoże, zdarzenia i tragedię jakie wydarzyły się w latach 1939-1945 na tamtym terenie. To także, drastyczna ale mimo wszystko obowiązkowa lektura dla każdego, ponieważ umożliwi zrozumienie zbrodni wołyńskiej. Ja jako potomek kresowiaków, którzy byli świadkami tych zdarzeń mogę powiedzieć, pokazując prawdę film powinien umożliwić pojednanie pomiędzy dwoma nacjami. Mimo, tak drastycznych zdarzeń powinniśmy wzajemnie pokazać, że tolerancja, sympatia między narodami pozwala na współprace i budowanie. Nacjonalizm w obojętnie jakim narodzie prowadzi natomiast do brutalnych mordów, tragicznych wyborów nieprowadzących do niczego więcej niż zła.

Na filmie byłem 7 października w typowym multipleksie. Sala była niemal pełna, nikt nie odważył się przyjść z jedzeniem. Po emisji ludzie przez dłuższą chwilę nie wstawali z foteli. Wychodzili poruszeni, niektórzy nawet ze łzami. Ja też wyszedłem w zdumieniu, a sceny z filmu pojawiają się mi przed oczami do tej pory (mimo, że od obejrzenia do napisania minęła doba).

Może chcielibyście poznać historie jakie znam o czasie wojny opowiedziane przez Wołyniaków napiszcie o tym w komentarzach.

Jeśli byliście na filmie koniecznie napiszcie o swoich wrażeniach. A może dla ciebie film Wołyń jest jednym z tych, które pamięta się do końca życia?